27.01.2012.
Męczennik za wiarę - Beatyfikacja Ks.Jerzego Popiełuszki PDF Drukuj Email
05.06.2010.
ImageW niedzielę 6 czerwca br. poprzez fakt beatyfikacji Ks. Jerzego Popiełuszki Polska zyskuje jeszcze jednego - szczególnego patrona  - męczennika za wiarę."Jeśli mnie prześladowali to i was prześladować będą" - to słowa Chrystusa skierowane do Apostołów.Tak więc od początku istnienia chrześcijaństwa wyznawcy Chrystusa zmuszeni byli płacić życiem za swoją wiarę. Historia Kościoła naznaczona jest krwią męczenników. Na przestrzeni stuleci męczeństwo nie oznaczało jednak dla wierzących ani wyroku losu, który w pewnych okresach historycznych stawał się nieuchronny, ani też znoszenia bezcelowego cierpienia, które nikomu by nie służyło. Rozumiane było natomiast jako ideał: najbardziej radykalna możliwość naśladowania Chrystusa.Męczeństwo jest najdoskonalszym wzorem świętości." Męczennicy są Kościołowi potrzebni, są świadkami, że miłość jest mocniejsza niż nienawiść.

 

Są, jak napisał Jan Paweł II w encyklice Veritatis splendor, stróżami "granicy między dobrem i złem". Niektórych zaś męczenników Bóg sobie wybiera, ażeby przez nich przypomnieć nam, że to On jest Panem całej ludzkiej historii. Ksiądz Jerzy Popiełuszko był takim stróżem granicy między dobrem a złem w swoich czasach. Bronił jasnej granicy między prawdą a kłamstwem. Takiego patrona i stróża wartości także dzisiaj nam potrzeba.Niech nowy błogosławiony będzie orędownikiem wspierającym nas u Boga, kiedy troszczymy się o prawdę, przeciwstawiając się relatywizmowi i zakłamaniu."Świętość w każdym czasie oznacza to samo, choć jest różnorako wyrażana i określana. Stanowi ją życie Boże odwzorowywane w ludzkich sercach. Bóg jest „Bogiem dla nas”. Pragnie, abyśmy byli święci i dostąpili łaski przebóstwienia. Lecz to Boże pragnienie musi się zetknąć z naszym ludzkim przyjęciem; inaczej pozostanie jedynie „Bożą nadzieją”. Rozważanie świętości księdza Jerzego Popiełuszki jest o tyle charakterystyczne i trudne zarazem, że odnosi się do kogoś, kogo znaliśmy, kto był kształtowany przez te same lub podobnego typu okoliczności historyczne, religijne, polityczne, kto szedł wspólną nam wszystkim drogą polskiego dobijania się do wolności i chęci odrzucenia komunistycznego ciężaru. Sprawa jeszcze bardzie się skomplikuje, jeżeli spojrzymy na działalność i męczeńską śmierć księdza Popiełuszki z perspektywy pokolenia najmłodszego, oczyma ludzi urodzonych już po roku 1984. Ich dorastanie do chrześcijańskiej świętości odbywa się w zupełnie innym krajobrazie kulturowym, a wydarzenia „epoki Solidarności” stanowią w ich wrażliwości dosyć daleką, owianą mgłą wieloznaczności, historię. Patrzą oni na kapłana z Żoliborza bez owego patriotycznego tonu i patosu, do jakiego my, osoby starsze, bywamy przyzwyczajeni. Kultura postmodernistyczna czy ponowoczesna woła do nich: uważajcie, rytm życia został na tyle przyspieszony i wolnomyślicielsko rozdrobniony, że nie musicie uważać perswazji kościelnych doktryn za narzędzia rozumienia siebie i świata. Nieustanna karuzela szybko gasnących bodźców, zauroczenie teraźniejszością, tak jakby przeszłość i przyszłość były ciężarem nie do zniesienia, zdekonstruowanie nieśmiertelności, zeświecczenie wszelkich dyskursów teologicznych, porzucenie tożsamości narodowej na rzecz, bliżej niesprecyzowanej i zasadniczo chwiejnej znaczeniowo, tożsamości europejczyka, perswazyjna moc globalizacji i osobistej swobody, nie wyłączając swobody obyczajowej – oto godne przyjęcia dyspozycje.W każdym razie, nie sposób mówić o świętości, której nie ubarwiałyby krzyż i cierpienie. III W jaki więc sposób powinniśmy czerpać ze wzoru świętości pozostawionego przez księdza Jerzego Popiełuszkę, tym bardziej że ma on swe wyróżniające cechy, jak też i dlatego, że żyjemy w epoce właściwie niesprzyjającej rozwojowi religijnej wyobraźni? Najpierw zauważmy, że świętość Męczennika nie zyskała – nawet w rodzącej się już hagiograficznej legendzie – bohaterskich wymiarów, na podobieństwo greckich czy rzymskich herosów. Raczej wiąże się ze zwyczajną posługą duszpasterską, skupioną na promowaniu wartości ewangelicznych, które, zwłaszcza w systemie z natury totalitarnym, wrogim wobec religii, nie mogły funkcjonować w społeczeństwie. Ksiądz Popiełuszko czynił to, co czyniły zastępy polskich księży w kraju nieustannie dobijającym się do niepodległości. Stawał w obronie pokrzywdzonych, niesłusznie oskarżanych, pozbawianych należnych im praw. Głosił potęgę Bożego miłosierdzia i przebaczenia, uczył przezwyciężać zło, by użyć terminologii Juliusza Słowackiego, „miłością anioła”. Stawiał na honor, odwagę w obronie wiary, męstwo i prawdę, które zawsze idą w parze. Podkreślał rolę solidarności i kultury chrześcijańskiej w tworzeniu autentycznych więzi społecznych. Są – mówił – wartości ważniejsze od życia, a sprawiedliwość powinna być w każdej sytuacji blisko miłości. Wyróżniała go z pasją ujawniana miłość do Ojczyzny. Aktualnie, zwłaszcza u młodych ludzi czasu postmodernistycznego, ten patriotyczny ton nie wzbudza widocznego zachwytu, jednak to właśnie „sprawa Ojczyzny”, zasada wierności ojcowiźnie jest atrakcyjna i godna dydaktycznej aktywności. Musimy zachować rdzenne atrybuty polskości, swój plemienny wymiar duchowy. Inaczej przepadniemy – organizacja państwowa nie jest bowiem wieczna – w globalnej pustce, wirach postreligijnej obojętności i politycznej poprawności. Stoi nadto przed nami obowiązek troski o tych, którzy nie radzą sobie w warunkach współczesności, nie nadążają za mirażami masowej kultury i poszukują prawdy w Ewangelii, spychanej na margines życia. Należy zatem bronić młodzież przed zakusami ideologii komunistycznej, szerzącej ateizm, każący klękać przed bogiem wymyślonym według własnych możliwości. Przyjąć, że tylko połączenie sił Kościoła, rodziny i wychowawców sprawi, że nie dojdzie do wyniszczenia w świadomości młodych Polaków poczucia przynależności do kręgu kultury chrześcijańskiej i – jak to określił – porzucenia „zdrowego patriotyzmu”. Potwierdzając swoim postępowaniem wszystko to, co sam głosił, ksiądz Popiełuszko wszedł w orbitę oddziaływania świętości Jezusa. A to, czego nauczał wiążą w jedną duszpasterską całość następujące prawidła:
– uwrażliwienie na naukę i doktrynę Kościoła;
– potrzeba solidarności, jedności w różnorodnej wspólnocie;
– budowanie sprawiedliwości społecznej na przykazaniu miłości Boga i bliźniego, nie pomijając
  miłości nieprzyjaciół;
– realizowanie etyki ludzkiej godności i wolności;
– ostrożność wobec pokus demokracji i pokus liberalizmu;
– determinacja w głoszeniu prawdy, która wymaga poświęceń;
– postawa świadka – męczennika, wiodąca do umacniania Kościoła;
– misyjność duszpasterska;
– wyznanie wiary w świętość Kościoła;
– pochwała cywilizacji życia;
– stałość w modlitwie i poczucie zakorzenienia w Eucharystii;
– otwartość na dialogiczny wymiar relacji międzyosobowych i międzynarodowych;
– ufność w Boże miłosierdzie i całkowite ukierunkowanie życia na niebo;
– niepowtarzalność w świętości, gdyż święci nigdy nie naśladują innych świętych.
Świętość księdza Jerzego Popiełuszki, widoczna w zwyczajności, prostocie obyczaju, w
łagodnym usposobieniu, w otwarciu na potrzeby i utrapienia innych ludzi, zwłaszcza jednak w udręce kalwarii, dostępna jest wszystkim. Wszyscy bowiem jesteśmy w stanie przejąć się jego świadectwem i żyć w jego blasku. To świadectwo męczennika (gr. martys, łac. martyr), czyli świadka życia i zmartwychwstania Chrystusa, który – raz jeszcze dobitnie powtórzę – na skutek przeżytych tortur włączył się w porządek męczeństwa samego Chrystusa, odtworzył niejako w sobie Jego mękę. W ten sposób dał jednocześnie wyraz unikalnego apostolstwa, rozgłaszając po świecie wieść o Jezusie, Bogu i człowieku. Jego życie, zrodzone na podłożu łaski z nieba, wzniosło go na wyżyny chrześcijańskich cnót. W ich świetle bledną życiowe niedociągnięcia i słabości.Męczennik jest, co oczywiste, człowiekiem narażonym na podszepty zła i perswazje grzechu, który jednak zyskał na tyle Bożej energii, że był w stanie zaświadczyć o Chrystusie przez przelanie krwi. Kończąc te uwagi nie zapominajmy: święty w swej istocie wymyka się każdemu opisowi. Przed Jego obliczem, jak ktoś zgrabnie nazwał, przybieramy odpowiednią postawę, uciszamy roszczenia naszego egoizmu, bowiem to, co święte jest zbyt „gorące”, by je trzymać w garści. Prośmy raczej Boga – poprzez święte wstawiennictwo Sługi Bożego księdza Jerzego Popiełuszki – abyśmy zdołali przyjąć wszystko to, co zostało nam przez Boga przygotowane i przez to mogli wypełnić najbardziej osobiste rysy życiowego powołania. Zachowajmy też nieskażoną pewność, że nawet najatrakcyjniejsze perswazje liberalnej demokracji, podszyte cynizmem postmodernistycznej filozofii, nie zdołają nas oderwać od Chrystusa i Jego naśladowców, których wzory życiowe nigdy nie tracą ewangelicznej mocy i egzystencjalnego piękna. Doprawdy, przenigdy!Dzisiejsza beatyfikacja jest godnym zapamiętania dniem radości dla waszego narodu – powiedział abp Angelo Amato, w homilii podczas Mszy św. beatyfikacyjnej ks. Jerzego Popiełuszki na Placu Piłsudskiego w Warszawie. „On zło dobrem zwyciężył, aż do przelania krwi” – dodał watykański hierarcha, kreśląc sylwetkę nowego polskiego męczennika.

Poniżej publikujemy pełny tekst homilii:

Eminencje, Ekscelencje, Szanowni przedstawiciele władz cywilnych i wojskowych, Drodzy Kapłani i Osoby Życia Konsekrowanego, Umiłowani Bracia i Siostry!

1.Kilkakrotnie miałem okazję odwiedzić w Warszawie muzeum poświęcone naszemu Błogosławionemu męczennikowi Księdzu Jerzemu Popiełuszce. Za każdym razem wzruszenie było tak wielkie, że prowadziło do łez. Potwornie zeszpecona twarz tego łagodnego kapłana była podobna do ubiczowanego i upokorzonego oblicza ukrzyżowanego Chrystusa, które utraciło piękno i godność. Zakrwawione usta tej umęczonej twarzy zdawały się powtarzać słowa Sługi Pańskiego: „Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym Mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem” (Iz 50, 6). Co było powodem tak wielkiej zbrodni? Czy Ksiądz Jerzy był może przestępcą, mordercą, a może terrorystą? Nic z tych rzeczy. Ksiądz Popiełuszko był po prostu wiernym katolickim kapłanem, który bronił swojej godności jako sługi Chrystusa i Kościoła oraz wolności tych, którzy, podobnie jak on, byli ciemiężeni i upokorzeni. Ale religia, Ewangelia, godność osoby ludzkiej, wolność nie były pojęciami zgodnymi z ideologią marksistowską. To właśnie dlatego rozpętał się przeciw niemu niszczący gniew wielkiego kłamcy, nieprzyjaciela Boga i ciemiężcy ludzkości, tego, który nienawidzi prawdy i szerzy kłamstwo. W tamtych latach, jak zdarzało się to niekiedy w historii, na dużym obszarze Europy, światło rozumu zostało przyćmione ciemnością, a dobro zastąpione złem. Prorocze sumienia ubiegłego wieku ostrzegały, że imperium zła może zrodzić tylko gorzkie i niestrawne „strąki” (Łk 15, 16), jak pokarm dla świń, którym chciał się posilić syn marnotrawny, porzuciwszy wpierw dom umiłowanego ojca. [1] 2. Ksiądz Jerzy nie uległ pokusie, by żyć w tym obozie śmierci. Przy pomocy jedynie duchowych środków, takich jak prawda, sprawiedliwość oraz miłość, domagał się wolności sumienia obywatela i kapłana. Lecz zgubna ideologia nie znosiła światła prawdy i sprawiedliwości. Dlatego ten bezbronny kapłan był śledzony, prześladowany, aresztowany, torturowany a ostatecznie brutalnie związany i, choć jeszcze żył, został wrzucony do wody. Jego oprawcy, którzy nie mieli najmniejszego szacunku dla życia, z pogardą odnosili się nawet do śmierci. Porzucili go, jak niektórzy porzucają martwe zwierzę. Jego ciało zostało odnalezione dopiero po dziesięciu dniach. Nie wystarczyłoby łez wszystkich polskich matek, aby załagodzić taki ból i mękę. Wobec tortur zadanych mu przez oprawców, ksiądz Jerzy okazał się odważnym męczennikiem Chrystusa: „Dręczono Go – pisze prorok – lecz sam dał się gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich. Po udręce i sądzie został usunięty […]. Zgładzono Go z krainy żyjących; za grzechy mego ludu został zbity na śmierć” (Iz 53, 7-8). Ofiara młodego kapłana nie była porażką. Jego oprawcy nie byli w stanie, nie mogli uśmiercić Prawdy. Tragiczna śmierć naszego męczennika była w rzeczywistości początkiem powszechnego nawrócenia serc do Ewangelii. Śmierć męczenników jest istotnie posiewem chrześcijan.
3. Dzisiejsza beatyfikacja jest godnym zapamiętania dniem radości dla waszego narodu. Ksiądz Popiełuszko, uwielbiony, zostaje oddany w ramiona Matki Kościoła w tym samym geście, w jakim prorok Eliasz oddał wskrzeszone do życia dziecko jego matce: „Patrz! Twój syn żyje” (1 Krl 17,23).
Poprzez wyniesienie do chwały ołtarzy Błogosławionego Księdza Jerzego Popiełuszki Ojciec Święty Benedykt XVI mówi do Kościoła w Polsce: „Patrz, oto syn twój żyje”. Jest to wielki dar dla wielkiego narodu, którego księga świętości wzbogaca się o kolejną szczególną kartę. Dzisiaj Kościół w Polsce może wołać wraz z Psalmistą:
„Śpiewajcie Panu psalm wy, co Go miłujecie,
wychwalajcie Jego świętą pamiątkę! …
Wysłuchaj, Panie, zmiłuj się nade mną;
bądź, Panie, dla mnie wspomożycielem!
Biadania moje zamieniłeś mi w taniec;…
Boże mój, Panie, będę Cię wysławiał na wieki” (z Psalmu 29).
Podczas gdy wspomnienie oprawców budzi zawsze dezaprobatę, pamięć o naszym Błogosławionym lśni blaskiem wiecznego błogosławieństwa dla wszystkich
4. Kto dał naszemu męczennikowi tak heroiczną siłę do przyjęcia męczeństwa? W drugim czytaniu dzisiejszej liturgii słowa św. Paweł ukazuje nam potęgę łaski, która wiernych heroldów Ewangelii przemienia w bohaterów. Podobnie jak św. Paweł, również błogosławiony Ksiądz Jerzy mógłby powiedzieć: „Oświadczam wam bracia, że głoszona przeze mnie Ewangelia nie jest wymysłem ludzkim. Nie otrzymałem jej bowiem ani nie nauczyłem się od jakiegoś człowieka, lecz objawił mi ją Jezus Chrystus” (Gal 1,11-12). Jezus wybrał młodego Jerzego, jeszcze w łonie jego matki, i powołał go swoją łaską do kapłaństwa, aby głosił Jego słowo prawdy i zbawienia „nowym poganom” swoich czasów (por. Gal 1,16). Jezus Chrystus, obecny w Eucharystii, był jego mocą. W latach 1966-68 kleryk Jerzy Popiełuszko odbył służbę wojskową, która była dla niego czasem wielkiego cierpienia, okresem licznych upokorzeń i ograniczenia wolności religijnej. Nie pozwalano mu uczestniczyć w Mszy św. i przyjmować Komunii św. W liście, który skierował do ks. Czesława Miętka, swojego ojca duchownego w seminarium w Warszawie, jako młody kleryk-żołnierz pisał: „Wczoraj poszedłem do miasta, podając jako pretekst konieczność wpłacenia pieniędzy do banku. Poszedłem do kościoła i po raz pierwszy od miesiąca przyjąłem Eucharystię”. [2] W obliczu religijnych prześladowań, Eucharystia była dla niego boskim pokarmem, który umacniał go w dawaniu świadectwa wierze. Eucharystycznym był również jego ostatni życiowy czyn, celebracja Mszy św., odprawionej 19 października 1984 roku. Przy tej okazji nasz Błogosławiony zachęcał robotników, aby nie uciekali się do nienawiści i zemsty, ale dążyli do zgody i pokoju: „Módlmy się – powiedział – byśmy byli wolni od lęku i zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy”. [3] 5. Takie jest przesłanie, które nasz błogosławiony Męczennik przekazuje nam właśnie dzisiaj. Chrześcijanin jest świadkiem dobra i prawdy. Chrześcijanin przeżywa jako „błogosławieństwo” ubóstwo, smutek, niesienie pokoju oraz prześladowania, ponieważ Jezus mówi: „Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami” (Mt 5,10-12). To wszystko było wiernie realizowane przez naszego Błogosławionego, mimo że zadawano gwałt jego kapłańskiemu sumieniu i prześladowano go aż do kresu jego życia. Ale Jezus nie pozostawił swego umiłowanego syna w objęciach zła i śmierci. Podobnie jak postąpił z dzieckiem wdowy z Nain (Łk 7,11-17), tak również dla tego wybranego syna Jezus przygotował chwałę w niebie, a teraz także i na ziemi. Dzisiaj Bóg zwraca się do Kościoła w Polsce i do Kościoła powszechnego, aby przestał płakać, ponieważ ten Jego syn żyje w chwale nieba. Jezus jest życiem i zmartwychwstaniem. On unicestwia śmierć i zepsucie. W Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy. Cyryl Aleksandryjski mówi, że Chrystus „zlitował się nad kobietą i, aby zatrzymać jej łzy, rozkazał: „Nie płacz”. Natychmiast usunięty został powód jej płaczu”. [4] Współczucie Jezusa dla bolejącej matki jest w istocie współczuciem, jakie nasz Pan żywi dla swojego Kościoła, świętej Matki ochrzczonych, kiedy opłakuje on swoich synów prowadzonych na śmierć przez nieprzyjaciół dobra. Matka Kościół martwi się o nich i oręduje u Syna Bożego, aby opiekował się nimi, co więcej – aby ich przywrócił do życia. [5] Dzisiejsza Ewangelia kończy się słowami, że wieść o tym „rozeszła się po całej Judei i po całej okolicznej krainie” (Łk 7,17). Teraz również wieść o beatyfikacji Księdza Popiełuszki roznosi się z Polski na cały Kościół i na cały świat jak zapach wonnego kadzidła. Dzisiaj, na zakończenie Roku Kapłańskiego, święta Matka Kościół przedstawia postać nie tylko wzorowego księdza, ale również heroicznego świadka piękna i prawdy Ewangelii Jezusa.
6. Jego wiara miała wpływ na innych. „Bardzo często – zwraca uwagę jeden ze świadków – jego spotkania z ludźmi stawały się okazją do modlitwy […] Starał się widzieć wszystkie swoje sprawy oczyma wiary”. [6] Była też niezłomna i promieniowała w środowiskach oraz w osobach, które spotykał: „Wiara – dodaje Ks. Biskup Miziołek – nie była w nim czymś dodatkowym, uzupełniającym, lecz stawała się miarą wszystkich jego czynów”. [7]Bardzo wzruszające jest świadectwo mamy naszego Błogosławionego, Pani Marianny Popiełuszko: „Mój syn, Ksiądz Jerzy, był przez całe życie człowiekiem głęboko wierzącym… Kiedy służył w wojsku, odmawiał różaniec pomimo zakazu dowódcy. Nigdy nie słyszałam, by żalił się na Pana Boga. Starał się przyjmować wyrządzane nieprzyjemności w duchu wiary i z miłości do Pana Boga”. [8]Ksiądz Popiełuszko, podobnie jak biblijny sprawiedliwy, żył wiarą i miłością: „W jego życiu – stwierdza kolejny świadek – nie zauważyłem antypatii w stosunku do osób czy nienawiści w odniesieniu do oprawców. W kazaniach wzywał do zgody. Jego dewizą były słowa św. Pawła: ‘Zło dobrem zwyciężaj’”. [9]Nasz Błogosławiony, w kazaniu wygłoszonym w marcu 1983 roku, w taki sposób zachęcał wiernych: „Bądźmy więc silni miłością, modląc się za braci błądzących, nie potępiając nikogo, a piętnując i demaskując zło. Prośmy słowami Chrystusa, jako Jego wyznawcy, które On wypowiedział na krzyżu: ‘Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą co czynią.’ (Łk 23,34). A nam daj, Chryste, większą wrażliwość na działanie miłości niż siły i nienawiści”. [10]Był świadomy, że zło dyktatury miało swoje źródło w szatanie, dlatego więc zachęcał, aby zło zwyciężać dobrem i łaską Bożą: „Zło może zwyciężyć tylko ten, kto jest pełen dobroci”. [11]Mówił: „Chrześcijaninowi nie może wystarczyć jedynie potępienie zła, kłamstwa, nikczemności, przemocy, nienawiści, zniewolenia; on sam musi być autentycznym świadkiem, rzecznikiem i obrońcą sprawiedliwości, dobra, prawdy, wolności i miłości”. [12]Zło, niosące ze sobą przemoc, jest znakiem słabości i bezużyteczności. Natomiast dobro zwycięża i rozszerza się siłą swojej słodyczy, współczucia i miłości. Ustroje polityczne przemijają tak jak letnie burze, pozostawiając jedynie zniszczenia, podczas gdy Kościół wraz ze swoimi synami pozostaje, aby wspomagać ludzkość darem nieograniczonej miłości. Chrześcijanie są solą ziemi i światłem świata: „Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5, 16). 14 czerwca 1987 roku Czcigodny Sługa Boży Jan Paweł II długo modlił się nad grobem Księdza Jerzego. Złożył wiązankę kwiatów oraz w ciszy objął i ucałował kamień grobowy. Papież widział w tym kapłanie godnego syna Polski. Moi drodzy, w obliczu odradzających się prześladowań skierowanych przeciwko Ewangelii i Kościołowi, ponadczasowym przesłaniem, jakie musi rozbrzmiewać dzisiaj w naszych sercach, jest to, które wyraził Ojciec Święty Benedykt XVI, przedstawiając syntezę męczeńskiego świadectwa Błogosławionego Jerzego Popiełuszki. Papież mówi, że nowy Błogosławiony był kapłanem i męczennikiem, wytrwałym oraz niestrudzonym świadkiem Chrystusa: on zło dobrem zwyciężył, aż do przelania krwi.
                                                                                                                                                                                                                                Amen.




                                                                                                                                                                                                             Red.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »